środa, 30 stycznia 2013

Wiek z plusem

Na Sylwestra w toku tych wesołych rozmówek Justyna zapytała mnie z którego jestem roku. Wcale nie zamierzałam jej odpowiedzieć na to pytanie, ale trzeba było jakoś z tej sytuacji dyplomatycznie wybrnąć. Zapytałam ją więc: a jak ona myśli? 
Ona spojrzała na mnie uważnie, zawahała się przez chwilkę, po czym zaczęła szacować. 
 - Osiem trzy...? - usłyszałam, na co postarałam się nie zrobić zdumionej miny.
Ona jednak nie była do końca zadowolona z tego strzału i dalej się namyślała na głos:
 - Osiem pięć... ? - na to moje oczy musiały się zrobić, jak spodki, co jej zasugerowało, że trochę przesadziła, bo prędko się z tego wycofała i zdecydowanie wróciła do rocznika '83 - Osiem trzy, ale nie wyglądasz! - podkreśliła z naciskiem. 
Ja byłam zdumiona. Nie wiem czym bardziej - czy tym, że ona się dosyć pomyliła, a sprawiała wrażenie bardzo pewnej swego i takiej... przekonanej o tym, że zna się na życiu, powiedzmy. Czy może bardziej tym, że wyglądam o 5 lat młodziej. Niby 5 lat nie jest to dużo, ale jednak trochę jest. W wieku, kiedy się zaczynają robić zmarszczki, to chyba jednak robi jakąś różnicę.
Wtedy w Sylwestra nie wiedziałam, jak zakończyć ten temat na tyle zgrabnie, żeby nie kłamać, ale żeby też tego nie prostować. Odwróciłam się do Łukasza nadal w lekkim szoku i powiedziałam:
 - Patrz, ona mówi, że jestem z rocznika '83! Tak zgadła!
Można sobie to było zinterpretować do woli. Justyna była super zadowolona, że zgadła, nadal podkreślała, że nie wyglądam, a ja byłam ogłuszona wynikiem tej zgadywanki.
Tak zostało. Odmłodziła mnie z lekka, może być.
Dzisiaj poszłam do apteki z mocnym postanowieniem kupienia sobie jakiegoś skutecznego kremu pod oczy na zmarszczki. Przerobiłam już różnenkremy, wszystkie równie mało skuteczne. Kiedyś w końcu, w akcie desperacji  kupiłam sobie krem z napisem 50+. Był tak samo nieskuteczny, jak i wszystkie inne, a dodatkowo straszył mnie tymi cyferkami na opakowaniu. Po dosłownie dwóch dniach nie zniosłam presji i zdrapałam z opakowania zero. Zostało mi 5 + ze spacją po środku. To było jednak równie niesatysfakcjonujące rozwiązanie, bo doszłam do głębokiego przemyślenia, że źle to działa na moją psychikę. Podświadomie te 5 + sugeruje mi, że krem nie działa na zmarszczki, bo jest tak łagodny, że mogą go używać dzieci. O tak właśnie sobie przemyślałam psychologię w strategii marketingowej i uznałam, że lepiej już całkiem zdrapać wszystkie cyfry i plusa i po prostu używać go bezmyślnie. Zużyłam całe opakowanie, po kilku miesiącach go wreszcie wykończyłam, a że nie przyniósł mi żadnych zadowalających rezultatów, to dzisiaj poszłam po ratunek do apteki z ogromną nadzieją, że apteczne kremy są skuteczniejsze, niż te drogeryjne.
Laska w aptece zdecydowanie była młodsza ode mnie, bo kiedy się uśmiechała, to nie marszczyła się wokół oczu tak ewidentnie. Oznajmiłam jej, że potrzebuję porządny krem pod oczy, a ona spojrzała mi na twarz i zaczęła głośno myśleć (to im nigdy dobrze nie wychodzi, jak pokazał ten przykład):
 - Pani jest tak... - chwila uważnego zgłębienia mojego wieku - dwadzieścia plus? - powiedziała i zaczęła studiować półkę z jakimiś kremami, pewnie z takimi dla 20+.
No tym wiekiem, to mnie już całkiem zabiła! Owszem, jestem dwadzieścia plus, ale po plusie mam prawie drugie dwadzieścia! Czy to się liczy?? To mnie odmłodziła...
 -  Trzydzieści. Pięć! - sprostowałam ją, trochę na raty. Sama byłam zdziwiona jak daleko się doliczyłam. Na to pani zmieniła półkę, na którą patrzyła i powiedziała, że w takim razie mogę sobie zasunąć kurację kremem z retinolem. 
Prawie fiknęłam przy tej ladzie! Cóż za dramatyczna zmiana frontu nastąpiła!
Nota bene Szwedka, która ma +1 w stosunku do mnie, od Nowego Roku podkreśla, że ja w tym roku kończę 35. Cieszy się tą wizją ze swoją wrodzoną złośliwością i mi to powtarza niestrudzenie przy każdej, KAŻDEJ okazji. Jestem odporna na pranie mózgu, więc kto wie, może efekt tej kampanii będzie taki, że się mój zegar zacznie się cofać - na złość Szwedce! :)
W sumie to powinnam się przyzwyczaić, że ludzie na ogół dają mi mniej lat, niż mam. Od zawsze tak było. Nie ma nad czym biadolić, lepiej w tą stronę, niż jakby miało być na odwrót i wyglądałabym starowato. Tyle, że to trochę mnie zawsze zbija z pantałyku. I dziwi, mimo wszystko.

Brak komentarzy: