piątek, 8 stycznia 2010

Stolico nadciągam!

W poniedziałek jadę do Warszawy. Służbowo, na jakieś zgromadzenie w bliżej jeszcze nie sprecyzowanym temacie. Temat jest określony, owszem, ale jest kompletnie dla mnie niezrozumiały. A że jeszcze w powijakach, to nawet nie zagłębiałam się w niego, zawalona pracą. Inna sprawa, że chyba nie ma się jeszcze w co zagłębić, a przynajmniej merytorycznych założeń nie ma na tyle, abym to zrozumiała. :)
Nie szkodzi. Dojrzeje ten temat i kiedy przyjdzie czas, ogarnę go nawet ja. W końcu przyjdzie kiedyś pora na to, abym i ja dała swój wkład w projekt i wtedy nie będzie przeproś - trzeba będzie się zacząć na tym wyznawać.
Spotkanie w stolicy ktoś miłosierny zaplanował na godzinę 13-tą. Chwała mu za to! Spokojnie dotrzemy do Wa-wy, wyruszając o jakiejś sensownej godzinie. Nie trzeba będzie wstawać o 4-tej, aby wyruszyć z Lublina koło 6-tej, jak to często bywa.
A jedziemy w duecie z Markiem. Oboje dostąpiliśmy tego zaszczytu uczestniczenia w tym projekcie. Będzie przynajmniej towarzystwo na drogę i do błądzenia po Warszawie. O! To mi przypomina, że muszę wykopać z szafki nasz plan miasta, aby nie zabłądzić tam całkowicie. Chociaż Marek wydaje się dosyć zorientowany w terenie i zdaje mi się, że jemu zdarza się znacznie rzadziej błądzić, niż mi. Jest więc dla nas nadzieja.
Postaram się nie myśleć przez łikend o tym, że nowy tydzień zaczynam od wielkiej wyprawy. Poniedziałki są traumatyczne już same w sobie, bez dodatkowych atrakcji w postaci wycieczki stolico-znawczej. Sama myśl, że łikend się skończył i znów pięć dni tyrania przed nami jest wystarczająco osłabiająca, a bonus w postaci 6h w drodze jest dla mnie średnio ciekawy.
A na poniedziałek tak w ogóle to już byłyśmy umówione z Kamą na kawkę i plotki i niestety musimy to (po raz kolejny) przełożyć na jakieś święte nigdy. Ostatnio mamy pecha i co się umówimy to coś nam staje na przeszkodzie; jak nie klienci Kamy, to moja praca po godzinach. Może jednak zgramy się na ten tydzień i któregoś dnia uda się nam spotkać.
Najpierw jednak pojadę podbić stolicę! :))

3 komentarze:

Nomad pisze...

Nie lubię Warszawy, jestem z Krakowa :))

Justee pisze...

O, a ja Kraków uwielbiam :)

Just pisze...

Justee - koniecznie kawa w poniedziałek! :)
Też nie lubię Warszawy ;)