czwartek, 25 lutego 2010

A to sobie zrobiłam...

Świetnie!
Właśnie się przekonałam, że jeśli się zmienia szablon bloga, to niestety, ale potem znika wszystko, co się w poprzednim szablonie nadpisało w htmlu.
O dziwo widgety zapisane jako dodatkowy gadżet nie znikają, tylko się przenoszą razem z zawartością bloga do nowego ubranka.
Mam więc nowy zegar, mam więc nowy licznik. Startuję znów od 1. Po raz kolejny! Ileż razy można...
Oczywiście, kiedy mi się rozmnoży cierpliwość, pewnie będę musiała licznik instalować jeszcze raz, bo nie wiem nawet czy ten to jest zwykły hit counter, czy liczy tylko unikatowe wejścia.
Ja to jednak nie mam szczęścia do tych liczników. Wiecznie coś mi się sknoci. Tudzież nie mam rozumu. Albo cierpliwości, bo jak mnie coś podkorci, to sobie grzebnę w blogu i zrobię sobie sama taką niedźwiedzią przysługę...
Póki co idę spać. Jutro piątek. Wyczekany. Ostatni dzień w tygodniu przymusowego wstawania rano. Tydzień był nawet niezły. Całkiem udany.
Mimo wszystko łikendy są o wiele lepsze...

2 komentarze:

Nomad pisze...

A pisałem kiedyś na swoim blogu o robieniu backupu. No ale twardziele backupów nie robią, jak mawia mój kolega.

Justee pisze...

OJ, mam backup, ale to było wpisane bezpośrednio w htmlu na starym szablonie. Tak czy owak musiałabym to przekopiować. Ale w zasadzie to spróbuję, ciekawi mnie efekt...