czwartek, 11 sierpnia 2011

Polly

Po ponad pół roku nasz szczurek dostał imię. I nie jest to Wiesiek, Franek, ani inne męskie imię, bo po pierwsze to wszystkie były bardzo nieszczurze, a po drugie to szczurek jest dziewczynką. Nie nazywa się też Careffour czy jakkolwiek się to pisze, co ostatnio próbował wmówić szczurkowi Łukasz. Widzę w tym przebłyski geniuszu, trochę krzywego, ale co tam! Łukasz niezmordowanie wyzywał szczurka różnymi takimi imionami, najwyraźniej sprawdzając, jaka jest szansa, aby któraś z kolei głupawa ksywka w końcu przylgnęła na stałe.
Ja nagle ni stąd ni zowąd doszłam do głębokiego przekonania, że szczurka powinna wabić się Polly.
Buddyści wierzą, że zwierzęta mają duszę, można więc to nagiąć wielowymiarowo i przyjąć, że szczurka się zdecydowała, jak chce mieć na imię i przekazała mi to na poziomie podświadomości.
Dzisiaj czytałam o buddyzmie, więc takie przemyślenia mam właśnie na fali. :)
Polly, tak w ogóle - to jest wyjątkowo papuzie imię, nie wydaje się wam?
Mi się kojarzy tylko z papugami, a dokładnie - kojarzy mi się z jedną papugą, wypchaną z resztą, która siedziała w klatce w mieszkaniu Holly Golightly, w filmie "Śniadanie u Tiffany'ego". O.J. Berman podszedł do niej na imprezie u Holly i zapytał: Co Polly, dałaś się wypchać?
Ptak przyjął to ze stoickim opanowaniem i kamiennym milczeniem, dając Bermanowi do zrozumienia, aby sam się wypchał na taki komentarz.
No i z tą dokładnie sceną kojarzy mi się imię Polly.
Szczurkowi to imię nijak nie pasuje, podobnie, jak i każde inne, ale od biedy lepsze to niż jakiś Wiesiek.

3 komentarze:

marko pisze...

Cos jest na rzeczy czasem tez rudno sie zdecydowac jaka nazwe obrac jesli ma to byc zagwarantowane na cale zycie, mialem kiedys psa i podobny problem w koncu z tysiaca nazw ostatecznie mama powiedziala Cezar i tak zostalo, czasem do nazw przywiazujemy sie i tak juz zostaje na zawsze

Justee pisze...

A czy przywiązaliście się do tego imienia tak, że potem każdy kolejny pies też wabił się Cezar? Bo to chyba tak nie działa, nie? Tzn. wydaje mi się, że nowy pies, to nowe imię, bo jak się straci zwierzaka to się go pamięta. I nie da się go całkiem zastąpić nowym.

marko pisze...

Pozniej nie bylo juz innego psa, byl tylko ten jeden, przywiazanie o ktorym wspomnialem jest raczej symboliczne, teraz pewnie nastepny pies jesli sie pojawi bedzie wabil sie inaczej