wtorek, 22 lutego 2011

Goombasy

Dawno dawno temu była taka gierka na kartridżach - Mario Bros. Pamiętacie? Młodsze pokolenia to już czasy komputerów, ale te starsze osobniki mogą kojarzyć. W czasach, kiedy nie było jeszcze Play Station, X-Boxów, tylko były takie konsole Nintendo na kartridże, które wyglądały... no prawie, jak kaseta magnetofonowa w pudełku. I była na nich gra Mario Bros, w której dwóch hydraulików (w wersji na jedną osobę po ekranie ganiał jeden hydraulik) biegało po różnych poziomach podziemi i... coś robiło. Zadziwiające, ale nie pamiętam co... Pewnie coś zbierali, za co miało się punkty, głównie o to w gierkach chodzi. Tudzież kojarzy mi się, że napotykali jakieś stwory, które ich zabijały i trzeba było ich unikać. Jeden brat hydraulik miał czerwone ubranko, drugi miał niebieskie.
Mój brat (nie hydraulik), zapalony komputerowiec i gracz, miał oczywiście taką konsolę i zestaw takich różnych gierek w czołgi, samoloty i inne tego typu. I łoiliśmy w to na
okrągło. Z tego całego zestawu, na którym szumnie reklamowali 180 gier, ale w rzeczywistości było ich tylko kilka...naście, albo kilkadziesiąt i tylko występowały w różnych wariantach graficznych albo z jakimiś dodatkami - najbardziej lubiłam Mario Bros. Była to dosyć lajtowa, ale nie taka najprostsza gierka, no i fajnie się w nią grało w duecie. Najczęściej grałam z nią z przyjaciółką, z którą się świetnie uzupełniałyśmy. Byłyśmy niezwyciężone.
Po jakimś czasie zrobili z tej gierki film. Miał on tytuł Super Mario Bros i był chyba całkiem niezły, jak na ówczesne wymagania, bo było o nim głośno. Ja - wówczas (i na zawsze) wielka, oddana fanka Roxette (ku uciesze rówieśników, którzy mi to wypominali i dla któ
rych był to powód aby się ze mnie pośmiać) oczywiście wiedziałabym o tym filmie nawet, gdyby nie był on reklamowanym hitem, bo w ścieżce dźwiękowej wykorzystali utwór Roxette. A może nawet Roxette napisali piosenkę do tego filmu specjalnie... Chyba tak. Piosenka nosiła tytuł "Almost unreal" i była taka sobie, całkiem spoko, ale nie była ona szczytem możliwości zespołu. Film chyba nawet w końcu obejrzałam, kiedyś, dłuuugooo po premierze, niewiele z niego pamiętam, oprócz... Goombasów.
Wiecie co to były Goombasy?
Nie?
Goombasy to były chyba jakieś potomki dinozaurów. Mario Bros przenieśli się do dziwnego alter-świata, zamieszkałego przez takie osobniki. Charakterystyczne dla Goombasó
w było to, co charakteryzowało wszystkie dinozaury - szeroki tułów i mały łepek. W grze ich nie było, ale na potrzeby filmu stworzyli sobie nowe przygody braci Mario i w tych przygodach ganiały za nimi Goombasy.
I teraz: dlaczego o tym piszę - wczoraj do kompletu ze strojem kąpielowym w ogromnym rozmiarze 42, kupiłam sobie na pocieszenie śliczne fioletowe gogle do pływania. I co ciekawe, gogle zakładam dopasowane na rozmiar S i są na mnie dobre. Dzisiaj więc doszłam do wniosku, że mam proporcje takiego Goombasa - mam wielkie ciało i mały łepek. Właśnie tak mi wychodzi po zestawieniu tych rozmiarów.
Napisałam o tym Kamie i wysłałam jej link do zdjęcia Goombasów, na co ona mi odpisał
a, że - cytuję:
"rzeczywiście jesteś identyczna jak na zdjęciu. Ramiona masz tylko trochę szersze "
Widzieliście Goombasa? Nie, to proszę, można się pośmiać:





No właśnie, uderzające podobieństwo, jak udowodnili mi producenci strojów kąpielowych. :)

O! Właśnie znalazłam na necie gierkę Super Mario Bros. w wersji on-line!! Wow! Jest taka sama, jak na Nintendo! Zupełnie zapomniałam, o co w niej chodziło... Ale świetnie, pogram sobie, może mi się przypomną te fajne czasy! :)
Tylko widzę, że na komputerze są zamienione ręce. Na konsoli prawą ręką się podskakiwało, a lewą szło. A tu jest na odwrót. No i zonk, trzeba się przestawić. Mimo, że od czasu, kiedy w to grałam upłynęło naprawdę wiele lat, to jakbym dostała ten pad, w swoje ręce, to bym bez problemu przypomniała sobie, jak się w to płynnie gra. Z przestawieniem się na odwrót z rękami jest gorzej... Ale jeśli się nauczę grać na odwrót to przynajmniej zrobi mi się jedna szara komórka w mózgu więcej :)



2 komentarze:

Nomad pisze...

A władca gombasów chyba nazywał się "kupa" czy mi się coś pomyliło?

Justee pisze...

Tak!! Król Koopa :)